Może i pogoda na lody 🍦 ale musielismy się skusić, wyczailismy lodziarnie. Lody różnego rodzaju, w pucharku, w miseczkach, na patyku i galkowe. Ach jak dawno nie jadłam takich lodów. Ostatni raz jak bylam w ciąży i mieszkaliśmy w Worringtonie. Były pyszne ale z ręką na sercu w tamtym mieście były lepsze. Ale te wczorajsze nie były najgorsze! Na pewno zajdziemy tam jeszcze nie raz. A Kubi jadl takiego loda pierwszy raz! Oczywiście wszystko jak i ten mały skrzat było brudne ale dziecko brudne dziecko szczęśliwe. 😋👶🍦
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz