W środę wróciliśmy, podróż udana. Pan Jakub był bardzo grzeczny w samolocie więc było więcej strachu niż to warte. :D
W Polsce też było wszystko w porządku. Kuba wybawil się, wyszalal, zobaczył pierwszy raz śnieg. Radość, szczęście, 'kulki', balwany siódmy raj dla naszego czorta. Tydzień minął bardzo szybko. Nie zdążyliśmy pokazać, zwiedzić, kupić wszystko co chcieliśmy. Tydzień to stanowczo za mało. Następnym razem pojedziemy na dłużej.
A my bardziej zmęczeni po 'urlopie'. Ale nie ważne. Zobaczyliśmy rodzinę to się liczy.
Po powrocie nabralam energii! Wysprzatalam mieszkanie i postaram się aby tak już zostało. Energia jest mi obecnie potrzebna i naprawdę biorę się za siebie.
Jeśli chodzi o brzuszkowe tygodnie. Obecnie jestem w 20 tygodniu. Iiii wiemy co kryje nam się między nóżkami.
Powiem tyle w domu po porodzie będzie 2:2!
Chłopcy szczęśliwi. Imię wybrane. Ale wszystko okaże się jeszcze w poniedzialek ;)
W kolejnym wpisie fotorelacja z Polski! Miłego wieczoru robaczki 💜
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz